Niedziela Trójcy Przenajświętszej (rok A) – oczyma św. Franciszka z Asyżu

Tej niedzieli chciałabym zaprosić Państwa do nieco innej refleksji nad przeżywaną tajemnicą i Słowem Bożym. Chciałabym bowiem przedstawić Państwu, jak św. Franciszek – którego rok jubileuszowy obchodzimy w Kościele Świętym – patrzył i przeżywał misterium Trójcy Przenajświętszej. Nie zabraknie, oczywiście, także rozważania Słowa Bożego przewidzianego na tę uroczystość.

W niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego w szczególny sposób Kościół zatrzymuje się nad tajemnicą Trójcy Przenajświętszej. Cała liturgia, sprawowana każdego dnia w ciągu roku, jest aktem Jej uwielbienia. Przeświadczenie o tym spowodowało, że najstarsza tradycja liturgiczna nie zna osobnego święta ku czci Trójcy Przenajświętszej. Prywatne nabożeństwo do Trójcy Świętej narodziło się w epoce karolińskiej. Początkowo Rzym, choć bezskutecznie, sprzeciwiał się rozszerzającemu się od X wieku świętu (które przyjęło się w Galii i Niemczech). Dopiero papież Jan XXII w 1334 roku zatwierdził je, rozciągając na cały Kościół i ustalając jego datę na niedzielę po uroczystości Zesłaniu Duch Świętego. Jak widać, za życia św. Franciszka z Asyżu święto to nie było obecnie obowiązujące, ogólnie obecne, w Kościele powszechnym – stało się tak dopiero ponad sto lat po jego śmierci, a jednak, gdy analizujemy Pisma św. Franciszka, dostrzegamy, że tajemnica Trójcy Świętej była w jego duchowości żywa i zajmowała bardzo ważne miejsce.

Życie trynitarne, życie tajemnicą Trójcy Świętej, było duchową intuicją Franciszka i zarazem celem całej drogi wiary. Środkami na tej drodze miało być życie Ewangelią oraz pokuta chrześcijańska i podejmowane dzieła. Franciszek doświadczył w swoim życiu Trójcy Świętej i Nią żył – czyli Komunią z Nią – i to proponował innym. Dziś, być może, naszym pierwszym skojarzeniem, kiedy myślimy o duchowości św. Franciszka z Asyżu jest Ukrzyżowany i Krzyż; zaraz potem pojawia się myśl o Eucharystii, i „obowiązkowo” hasła: ubóstwo i minioritas. Trynitarny wymiar duchowości zdaje się natomiast nie być tak wyraźnie wskazywany, tym bardziej może, że w realizacji charyzmatu skupiamy się na tym, co Zakonodawca określił jako środki na drodze, a cel pomijamy. To życie trynitarne Franciszek wskazał św. Klarze i jej siostrom. W przytoczonej w Regule przez św. Klarę formie życia pozostawionej im przez Franciszka odkrywamy ten model duchowości: siostry z «Bożego natchnienia» stały się «córkami Ojca niebieskiego i służebnicami Najwyższego Króla» (Pierwsza Osoba Trójcy Świętej), zostały zaślubione jako oblubienice Duchowi Świętemu. Wprost Franciszek nie wymienia Syna Bożego, ale mówi o życiu według Ewangelii, a wiemy, że to za nią kryje się Jezus Chrystus (żyć według Ewangelii świętej to naśladować Pana naszego Jezusa Chrystusa, wstępować w Jego ślady; to On jest Dobrą Nowiną od Ojca).

Szczególnym wzorem życia trynitarnego jest dla Franciszka Maryja. Według Antyfony do Matki Bożej ułożonej przez św. Franciszka (stanowiącej część stałą Oficjum o Męce Pańskiej również autorstwa Świętego), jest Ona Córką Ojca i Służebnicą Króla, jest Matką naszego Pana Jezusa Chrystusa i Oblubienicą Duch Świętego. Będąc w tej trynitarnej relacji, Maryja modli się za nas – i to jest ta aktywna strona owej relacji – wraz ze św. Michałem Archaniołem, chórami anielskimi i wszystkimi świętymi. W ten sposób Franciszek nakreślił obraz życia niebiańskiego, życia jedności Kościoła ziemskiego i niebieskiego.

Życie każdego człowieka Seraficki Ojciec wpisuje w „trójkąt” relacji Ojciec-Syn-Duch Święty. Ewangelia – życie ewangeliczne, życie według Ewangelii świętej – jest tym, co nas wprowadza w życie trynitarne. Takie spojrzenie zawiera w sobie również rodzinny charakter tej relacji. Wiara, doświadczenie duchowe Franciszka, jego relacja z Bogiem, to relacja więzi, to spotkanie Osób, wejście w niezwykłą zażyłość, bliskość – jak w rodzinie. W pierwszej redakcji Listu do Wiernych – uznawanego za formę życia dla pokutników-ludzi świeckich – również znajdujemy obraz życia tajemnicą Trójcy Świętej. Konsekwencją życia Ewangelią i szczęścia wytrwania na tej drodze jest to, że stajemy się synami Ojca, oblubieńcami, braćmi i matkami Jezusa Chrystusa, a Duch Święty spocznie na nas i uczyni sobie w nas mieszkanie. W tym Liście Franciszek opisał w wyjątkowy sposób niebo: relację Ojca, który przychodzi do nas przez Syna (naszego Brata) w Duchu Świętym Pocieszycielu, Oblubieńcu. Przywołując obraz tego, że żyjący Ewangelią stają się braćmi i matkami Jezusa Chrystusa, Święty nawiązał do słów Pana: «Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką» (por. Mt 12,50). Jesteśmy braćmi w  relacji do Jezusa jeśli, podobnie jak On, pełnimy wolę Ojca. Natomiast analizując obraz matki, trzeba zauważyć, że matka nosi w swoim sercu i ciele, następnie rodzi i przekazuje innym. To apostolstwo, misyjność wypływająca z osobistej, bardzo bliskiej więzi z Panem, jest także obrazem życia trynitarnego. Osoby Trójcy Świętej „noszą” siebie w sobie nawzajem. Ojciec przekazuje nam Syna, Syn przez Wcielenie i Wniebowstąpienie wprowadza nas w Trójcę Świętą i jednoczy darem Ducha Świętego.

Do tajemnicy Trójcy Świętej Franciszka prowadzi Ewangelia. O tym, jak poznać Trójcę Świętą pisze w Napomnieniu Pierwszym. Nawiązując do czternastego rozdziału Ewangelii wg św. Jana, Seraficki Ojciec, odpowiada na pytanie, jak poznać, jak zobaczyć Ojca? Poznanie to możliwe jest tylko w Duchu Świętym. W Napomnieniu tym, Franciszek mówi o bóstwie Trójcy Świętej i jest to taki jego jedyny tekst. Zazwyczaj bowiem Trójca Święta jest dla niego relacją Osób; przedstawiał ją za pomocą relacji osobowej. Aby poznać Ojca potrzebujemy Pośrednika – Chrystusa. Syn był obecny jako Człowiek (historycznie), teraz obecny jest w sakramentach. Wszyscy je widzą, ale nie każdy wierzy. Franciszek wierzy, bo tak jest napisane w Ewangelii – on czyta ją, słucha, wierzy i przyjmuje. Natomiast Duch Święty mieszka w nas, aby w nas przyjąć Najświętsze Ciało Pana, bo my sami nigdy nie będziemy tego godni. To chyba najpiękniejsze przedstawienie tego, jak włączeni jesteśmy w Trójcę Świętą. Przyjmując eucharystyczną Komunię św. stajemy się miejscem spotkania Boskich Osób Trójcy Świętej. Nasze człowieczeństwo, nasze jestestwo staje się takim miejscem spotkania. Nas stawia to w pozycji pasywnej  – niczego już nie musimy wymyślać, szukać słów: zaproszeni jesteśmy bowiem do trwania w świętej Obecności. Syn, posłany od Ojca, zstępuje od Ojca na ołtarz przez ręce kapłana i zostaje w nas przyjęty przez Ducha Świętego. Syn jest Pielgrzymem – jak my wciąż w drodze do niebieskiej Ojczyzny. Doświadczenie więc Ojca w Jego Bóstwie dokonuje się, gdy podczas Komunii św. mamy świadomość Ich spotkania w mojej pasywności. Tak św. Franciszek przeżywał Eucharystię. Ale zauważmy, że był to przecież czas średniowiecza, a Franciszek zaskakuje swoją „nowością” – podczas gdy średniowiecze negowało materię oraz obecne były wciąż poglądy, że ciało jest więzieniem duszy – Święty mówi o naszym ciele, o naszym człowieczeństwie, jako miejscu spotkania Boskich Osób Trójcy Świętej. I to jest także prawda wyrażona w Wniebowstąpieniu Pańskim, gdzie przecież nasza cielesność została w Jezusie „zabrana” na łono Trójcy Świętej. Dla Franciszka świat cielesny i duchowy są dziełami tej samej Miłości – «doskonałej Trójcy i prostej Jedności» (por. List do Zakonu).

We wspomnianym Liście do Wiernych znajdujemy „wybuch” Franciszkowej wiary pełnej zachwytu i miłości: «O, jakże chwalebnym jest mieć w niebie wielkiego i świętego Ojca! O, jakże [chwalebnym] jest mieć świętego, pocieszającego, pięknego i godnego podziwu takiego Oblubieńca!  O, jakże [chwalebnym] jest mieć świętego i jakże umiłowanego, miłego, pokornego uspokajającego, słodkiego, najmilszego i ponad wszystko upragnionego takiego Brata i takiego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa, który życie [swoje] oddał za owce swoje i modlił się do Ojca» (LW 11-13). Zatrzymując się tej niedzieli nad tajemnicą Trójcy Świętej – tajemnicą nie tylko przecież do rozważania teologicznego, teoretycznego, dogmatycznego, ale jak pokazał św. Franciszek do przeżywania w codzienności – może warto zapytać się, czy również tak mógłbym powiedzieć? Czy jest we mnie taki zachwyt jak u Serafickiego Ojca? Jak przeżywam relację z Trójcą Świętą, w którą przecież zostaliśmy wszczepieni mocą sakramentu chrztu świętego? Trynitarna duchowość św. Franciszka jest zarazem duchowością chrzcielną. Czy pielęgnuję w sobie ową otrzymaną wówczas godność bycia «miejscem pobytu i zamieszkania» Trójcy Świętej? Dla Franciszka tajemnica Trójcy Świętej była dynamiczną relacją Osób. Jego (człowieka) relacja z Trójcą Świętą miała natomiast dwa wymiary – aktywny (apostolstwo, życie Ewangelią) i ten szczególnie już bardzo głęboki, czyli pasywny, bierny. Rozważał i poznawał Osoby Trójcy Świętej w Ich działaniu – w dziele stworzenia, w zbawieniu, ożywianiu, nieustannym podtrzymywaniu życia, uświęcaniu, uzdrawianiu. Seraficki Ojciec całym sobą odpowiedział na zaproszenie do tej wspólnoty Miłości. Franciszek przeżywa wiarę w wymiarze oblubieńczym, jest to więc pobożność „pochłaniająca”, będąca życiem, a nie tylko powtarzaniem o wyznaczonej porze wyuczonych formułek.

By poznać tajemnicę Boga Trójcy potrzeba łaski oświecenia. Uwielbienie Trójcy Świętej jest naszym włączeniem się w akt uwielbiania, jaki przed tronem Boga składają aniołowie: Święty, Święty, Święty. Rozważanie tajemnicy Trójcy Świętej jest wnikaniem w najgłębszą tajemnicę wewnętrznego życia Boga: jest Jeden, ale w Trzech Osobach. Wyznając prawdziwe i wiekuiste Bóstwo, wielbimy odrębność Osób. Wyznając jedność Bóstwa, wyznajemy odrębność w działaniu. Wyznajemy ten dynamizm: od Ojca, przez Syna w Duchu Świętym. To, co mówimy o Jednej Osobie, mówimy o pozostałych. Oddając chwałę Jednej Osobie, oddajemy chwałę Ich jedności. Bóg jest Komunią miłości; Komunią, w której każda Osoba jest Pełnią. Tajemnicę Ojca i wzajemnych relacji objawił nam Syn Boży w misterium swojego Wcielenia i przekazanej Dobrej Nowinie. Ojciec posłał Syna, aby nas zbawić. Otrzymujemy również dar Ducha Świętego, który jest więzią tej Jedności. Trójca Święta jest trudna do uchwycenia za pomocą naszych ludzkich słów. Dotykamy Jej, przeczuwamy, ale zarazem zatrzymujemy się na progu, w oczekiwaniu na chwilę, gdy będzie nam dane wejść w Jej misterium w Królestwie Niebieskim. Wyznawać wiarę w Trójcę Świętą to przyjmować miłość Ojca, żyć łaską Syna i otwierać się na dar Ducha Świętego (por. pozdrowienie w imię Trójcy Świętej użyte przez św. Pawła w Drugim Liście do Koryntian, w dziś odczytywanym fragmencie: «Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!»), bez pomocy którego nie wyznamy, że Panem jest Jezus. Chrystus wyraźnie mówi: Ja i Ojciec jedno jesteśmy. To, co Ojca jest i Moje, to, co Moje jest i Ojca. Wierzymy, że Ojciec i Syn przez Ducha Świętego przychodzą do nas, aby uczynić w nas swoje mieszkanie.

Liturgia Słowa przewidziana na niedzielę Trójcy Świętej (rok A) ukazuje nam trzy obrazy. Pierwszy to objawienie Boga dane Mojżeszowi. Najpierw Mojżesz wstąpił na górę, by przyjąć tablice kamienne, a następnie to Pan zstępuje ku niemu. Zauważmy ten ruch. Człowiek musi zrobić krok ku Bogu, jeśli chce poznać Boga. Choć to poznanie jest łaską, darem wolnego Dawcy, to jednak potrzeba aktu naszego zaangażowania, otwartości serca na wejście w przestrzeń obdarowania. Pan zstąpił i Mojżesz mógł zatrzymać się koło Niego. Dziś my jesteśmy zaproszenia, aby zatrzymać się „koło Pana”, obok – w obliczu – tajemnicy «doskonałej Trójcy i prostej Jedności». Zatrzymać się, aby pobyć razem i aby poznać. Bóg objawiając się Mojżeszowi określa sam siebie: «Pan, Pan, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność». Odpowiedzą Mojżesza był pokłon do ziemi, czyli całkowite uniżenie siebie i gest pokornej adoracji oraz wypowiedział on słowa pełnej ufności prośby, będące jednocześnie wyrazem wiary w łaskawość Pana i w Jego miłosierdzie. A jak wyglądają moje „spotkania” z Panem? Pozwalam, aby On opowiedział mi coś o Sobie, objawił mi sam siebie, przyjmuję Jego słowo, jakie o samym sobie wypowiada (w głębszym sensie będzie się to odnosiło do stosunku mojego do Syna Bożego, który jest Słowem Ojca, Słowem, w którym Ojciec już wszystko wypowiedział) – czy też może raczej ja Mu mówię, jaki On jest, stawiając tym samym między nami, w tej relacji, mur moich wyobrażeń i oczekiwań? Może o tajemnicy Trójcy Świętej myślę: to trudne, jest i tyle. A Pan chce mi o Sobie opowiedzieć… . Nie można zbudować relacji, nie można pozostawać w relacji, jeśli nie ma w tym elementu wzajemnego poznawania się. Nie można mieć relacji z kimś zupełnie dla mnie obcym.

Drugi obraz: św. Paweł Apostoł pozdrawia uczniów Chrystusa w Koryncie w imię Trójcy Świętej. Ale nim nastąpią słowa pozdrowienia, Święty wydaje konkretne wskazania: «radujcie się, dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu, bądźcie jednomyślni, pokój zachowujcie, a Bóg miłości i pokoju będzie z wami». Skoro moje człowieczeństwo jest miejscem spotkania Osób Trójcy Świętej, to moje relacja wspólnotowe – z innymi ludźmi – mają być budowane na przykładzie, na modelu relacji Trójcy Świętej i zarazem być właśnie świadectwem żywego Boga. Pan Jezus zapowiedział, że tam gdzie «są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich» (Mt 18,20). «Stwarzając istotę ludzką na swój obraz i podobieństwo, Bóg stworzył ją do komunii. Bóg Stwórca, który objawił się jako Miłość, Trójca, Komunia, powołał człowieka do głębokiej więzi z sobą i do komunii międzyosobowej, to jest do powszechnego braterstwa. Oto najwznioślejsze powołanie człowieka: zjednoczyć się więzią komunii z Bogiem i z innymi ludźmi, swoimi braćmi» (z dokumentu Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego Congregavit noc in unum Christi amor, 9). Relacje wewnątrz Trójcy Świętej to wzajemne oddawanie się sobie.

Trzeci obraz – to fragment rozmowy Pana Jezusa z Nikodemem. Ten uczony faryzeusz przychodzi do Chrystusa nocą. Z jednej strony ta noc ma być pewnie symbolem tego, że czyni to w ukryciu, nie chce, aby ktoś zobaczył, jak udaje się do Mistrza z Nazaretu. To obraz jak w człowieku mieszają się obawa z ciekawością. Może nieraz tak wygląda nasze życie religijne? Chcemy poznać Pana, budować z Nim głębszą więź, jakoś bardziej się zaangażować, ale z drugiej strony obawiamy się ludzkich ocen, opinii nieraz tych najbliższych nam osób, jakiegoś wykluczenia czy wyśmiania, fałszywego oskarżenia. Ale ta noc, ta nocna rozmowa Pana z Nikodemem, jest też swoistego rodzaju pocieszeniem. Nawet gdy przeżywamy jakaś swoją „noc”, Pan czeka na nas gotowy do rozmowy. On jest w ten nocy. To co trudne, ciemne, pozbawione światła, nie oddziela od Niego. Słowa, które dziś słyszymy, to właśnie objawienie Ojca dokonane przez Syna: «Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony». Wobec różnych wątpliwości i lęków Nikodema, Chrystus mówi: Bóg umiłował świat, umiłował ciebie, aż tak bardzo, że posłał – więcej nawet, dał, a wiemy, że oddanie to będzie się wiązało z Męką, Śmiercią, ale i Zmartwychwstaniem – swego Jedynego Syna, by ten świat, ciebie, ocalić. I tak naprawdę sąd dokonujemy my sami. Sami na siebie wydajemy wyrok, gdy odrzucamy tę Miłość; gdy nie przyjmujemy Jej z wiarą. Uwierzyć to dać się uratować. Te wersy Ewangelii wg św. Jana to jedne z najpiękniejszych wersetów Pisma Świętego. Bóg wyznaje swoją miłość do nas. Jaka będzie moja odpowiedź?

«Przygotowujmy w sobie zawsz mieszkanie i miejsce pobytu Temu, który jest Panem Bogiem wszechmogącym, Ojcem i Synem, i Duchem Świętym» (Reguła niezatwierdzona 22,27).

s. M. Teresa od Jezusa Królującego w Boskiej Eucharystii OCPA