III miesiąc dziękczynnej Nowenny
W niedzielę 14 czerwca zgromadziliśmy się na trzecim spotkaniu w ramach nowenny dziękczynnej przygotowującej do obchodów jubileuszu 80-lecia powstania naszego klasztoru w Słupsku. Tym razem naszej modlitwie przewodniczył ks. Władysław Stec Sala – proboszcz i kustosz Sanktuarium św. Józefa Oblubieńca NMP w Słupsku. Przy Chrystusowym ołtarzu obecny był również nasz ks. kapelan Józef Kwieciński. Modlitwę rozpoczęliśmy nabożeństwem czerwcowym połączonym z naszą adoracją dziękczynną. Następnie o godz. 18.00 rozpoczęła się Eucharystia.
W swoim kazaniu, ks. Władysław ukazał postać św. Józefa jako Patrona życia zakonnego oraz przypomniał cud związany z tym Świętym oraz jego znaczenie w historii naszego Zakonu.
„W tym przygotowaniu duchowym do jubileuszu 80-lecia klasztoru sióstr klarysek w Słupsku chcemy przyzywać św. Józefa, aby razem z nami się modlił w tych wszystkich intencjach z jakimi przyszliśmy na Mszę św.” – rozpoczął ks. kustosz.
„W duchowości sióstr klarysek św. Józef zajmuje wyjątkowe miejsce jako wzór całkowitego oddania, zaufania Opatrzności, życia w ukryciu. Jego postawa ściśle połączona jest z ideałami życia św. Franciszka i św. Klary. Wzór milczenia i kontemplacji. Siostry klaryski jako zakon ścisłej klauzury naśladują styl życia Świętej Rodziny. Milczenie i praca św. Józefa stanowią inspirację dla nich do trwania w nieustannej modlitwie i adoracji. Mistrz wiary i zawierzenia – siostry odnajdują w nim wzór posłuszeństwa, przyjmowania woli Bożej, bez lęku ufając, że Bóg działa również pośród ludzkich słabości. Patron spraw codziennych – siostry poprzez swoją ukrytą pracę starają się służyć wspólnocie Kościołowi”
Kapłan przywołał również cud św. Józefa w Nagasaki z 1878 r., „o którym szeroko informował artykuł zamieszczony w kwietniu 1960 w tygodniku japońskich katolików. Około 80 lat wcześniej, gdy w Japonii zdarzały się jeszcze sporadyczne prześladowania chrześcijan, a zarazem rozpoczęła się tam ponownie misyjna działalność Kościoła, pewnemu pracownikowi budowlanemu ukazał się św. Józef. W następstwie tego zadziwiającego zdarzenia człowiek ów nazwiskiem Aoyama wraz z rodziną przyjął chrzest z rąk francuskiego misjonarza. Dużą rolę w nawracaniu ówczesnych Japończyków odegrały, jak się okazuje, objawienia Matki Bożej w Lourdes w 1858 r. Wydarzenie opowiedział pismu syn pana Aoyamy, działający później jako świecki katecheta przy katedrze w Tokio: „Było to w czasach, gdy nawet gorliwi misjonarze mieli trudności z głoszeniem wiary. Nawrócenie mojego ojca miało związek z objawieniami Matki Bożej w Lourdes. Ojciec pracował w Nagasaki na różnych budowach, m.in. kościoła katolickiego. Miał tam okazję do rozmowy z francuskim misjonarzem, który próbował go nawracać. Ale do ojca to nie docierało z powodu cechującego go oporu wewnętrznego. Pewnego dnia o godz. 14 przyszedł on do kościoła, ale zamiast księdza powitał go tam mały chłopiec słowami: «Ksiądz wyszedł na przechadzkę, ale ktoś inny chce ciebie spotkać. Proszę wejdź» i wprowadził ojca do środka. Zobaczył tam człowieka, którego nigdy ani wcześniej, ani później nie miał już okazji spotkać: siwe włosy, wygląd pełen jakiegoś «dostojeństwa», które zarazem miało silę «przyciągania» innych do siebie. Ten starszy człowiek, najwyraźniej nie-Japończyk, grzecznie powitał ojca wyszukanymi japońskimi słowami, bez żadnego obcego akcentu. Dotychczas misjonarze, których ojciec spotykał, mimo wielkiego zapału do nauki języka, mówili dość kiepsko po japońsku i zawsze z obcym akcentem. Ów dostojny mąż opowiedział mojemu ojcu o objawieniach w Lourdes. Nie były one jeszcze wtedy szeroko znane, jak się później okazało, nawet francuskim misjonarzom. Przed wyjściem powiedział on ojcu: «Chcę ci coś pokazać» i wprowadził go do innego pokoju. Był tam obraz z ukrzyżowanym Panem Jezusem, ale «nie był on wykonany z drewna czy metalu, lecz było to Ciało, które właśnie zmarło, przybite do krzyża». Ojciec oglądał je z wielkim bólem i myślał: to się nigdy nie powinno wydarzyć. Jednocześnie doświadczył w sobie jakiejś przemiany, słysząc słowa, że «cierpienie Jezusa otworzyło drogę zbawienia dla wszystkich ludzi». Ojciec wrócił do domu i opowiedział całe zdarzenie swojej żonie. Sam dużo o tym myślał i nie mógł spać całą noc. Nazajutrz udał się do kościoła, aby dowiedzieć się, kim był ów człowiek, z którym rozmawiał poprzedniego dnia. Początkowo kapłan słysząc tę opowieść, roześmiał się i powiedział: «Musiałeś mieć jakiś dramatyczny sen». W odpowiedzi ojciec zapytał, czy «nie było tu wczoraj przypadkiem jakiegoś innego misjonarza». Na co ksiądz: «U nas są sami młodzi, nie ma nikogo siwego. Poza tym nawet w sąsiedztwie nie ma żadnego małego chłopca» i nadal uważał, że ojciec fantazjuje. Ale ciekawość kapłana wzrosła, gdy usłyszał opowieść o Lourdes – to już były fakty, których w ogóle nie znał. Po tym wydarzeniu mój ojciec całkowicie się zmienił: stal się pokorny i grzeczny. Wszyscy, którzy go znali wcześniej, nie mogli się nadziwić, skąd ta nagła zmiana. Misjonarz francuski na swój sposób podsumował całe to widzenie: «Nie wiem, kim był ów chłopczyk, ale jeśli chodzi o tego starszego dostojnego męża, który z takim przejęciem opowiadał o Najświętszej Maryi Pannie, to muszę uznać, że objawił tu się święty Józef». Moi rodzice niebawem przyjęli chrzest i przez całe życie żywili wielką cześć do św. Józefa” – zakończył swoją opowieść tokijski katecheta”.
„Św. Józef został ogłoszony Patronem Katolickiego w 1870 roku, co zbiegło się w czasie z powstaniem fundacji franciszkanek Najświętszego Sakramentu (klaryski od wieczystej adoracji) na ziemiach polskich. Służebnica Boża Matka Maria od Krzyża Morawska wraz z sześcioma siostrami wyruszyła 28 kwietnia 1871 roku z Troyes do Granowa, powierzając się opiece św. Józefa i zabierając ze sobą gipsową figurkę tego Świętego, która obecnie znajduje się w klasztorze sióstr w Ząbkowicach Śląskich. Kilkanaście lat później Matka Maria od Krzyża w liście do Arcybiskupa Juliusza Dindera z dn. 28 września 1886 roku opisując swoje pragnienia ufundowania nowego Tronu Eucharystycznego w Wielkopolsce pisze: „Oby tych życzeń spełnienie wyjednała nam Najświętsza Maryja Panna i Święty Józef, Którego wybrałyśmy głównym Patronem fundacji naszej w Polsce”. Klasztory Klarysek od Wieczystej Adoracji w Polsce zawdzięczają św. Józefowi pomyślny rozwój fundacji i wiele łask, jakie przez wszystkie lata wypraszane były u Bożego Tronu przez wstawiennictwo Opiekuna Kościoła. M. Anuncjata Łada, która tłumaczyła z francuskiego duchowe dzieła, przełożyła na język polski również książkę o. Alberta Tesnière SSS: „Wezwanie do adoracji Pana naszego Jezusa Chrystusa w Przenajświętszym Sakramencie”. Jedną z jej części stanowi: „Adoracja w zjednoczeniu z Józefem Świętym”. Lektura tego dzieła najprawdopodobniej stała się inspiracją dla s. M. Anuncjaty do napisana Eucharystycznej pieśni do św. Józefa” – chodzi o pieśń: „O, Józefie ukochany, pod opieką twoją rósł Chleb żywota z Nieba dany…”.
„Dziękujemy św. Józefowi za Kościół, którym się opiekuje. Dziękujemy św. Józefowi za opiekę, jaką roztacza nad siostrami klaryskami, które są w różnych zakątkach Europy. Przyzywamy św. Józefa, aby modlił się każdego dnia razem z nami w tym duchowym przygotowaniu do jubileuszu 80-lecia obecności sióstr tu, na ziemi Słupska, aby wypraszał też łaskę powołań do wspólnoty zakonnej sióstr. Tę naszą szczerą modlitwę składamy na tym ołtarzu ufając, że w tym wspólnym wołaniu do Pana Boga modli się razem z nami św. Józefa i razem z nami adoruje Jezusa w Najświętszym Sakramencie”.
Po Komunii św., kustosz słupskiego Sanktuarium św. Józefa Oblubieńca NMP, odczytał akt oddania się pod opiekę św. Józefa klasztoru i zgromadzenia franciszkanek NS, jaki pierwsze siostry na ziemiach polskich ułożyły i odmówiły:
„Oddanie pod opiekę św. Józefa Klasztorku i Zgromadzenia naszego w Granowie
Najbłogosławieńszy Ojcze i Stróżu Dziewic Bogu poślubionych, Opiekunie i Przewodniku dusz ku doskonałości dążących, święty Józefie, w Tobie po Jezusie i Maryi całą pokładając nadzieję, Twojej najszczególniejszej opiece oddajemy i poświęcamy ten Dom Boży i dusze tu zebrane dla chwały i miłości Jezusa w Hostii Najświętszej utajonego. O! Święty Józefie, jako strzegłeś domku Nazaretańskiego, tak strzeż tego schronienia! Otaczaj Tron Sakramentalny Jezusa nieustannym czuwaniem. Zbierz wkoło Niego mnóstwo dusz gorących i wyniszczonych jak hostie miłości. Bądź Przewodnikiem naszym na drodze życia wewnętrznego. Uproś nam doskonałe zachowanie ślubów i Reguły świętej. Uproś nade wszystko łaskę ubóstwa serafickiego, wzgardę samych siebie i najczystszą miłość Jezusa i Maryi, która nas w doskonałą jedność zespoli. Uproś ducha ofiary, modlitwy i rozwinięcie się życia Eucharystycznego. Jako Szafarz łask Bożych, weź na siebie zaspokojenie potrzeb naszych duchownych i doczesnych. Bądź nam ratunkiem w każdej potrzebie, a jako czuwałeś nad rozpoczęciem tego dzieła Bożego, tak czuwaj nad jego wzrostem i wytrwaniem do końca ku chwale Jezusa, ku rozszerzeniu w duszach Królestwa Jego Miłości. Jako w domku Nazaretańskim miej tu staranie o wszystkiem, uważaj wszystko jak do Ciebie należące i z Jezusem, z Maryją rządź i kieruj nami ku chwale Trójcy Przenajświętszej. Amen. Granowo 21 kwietnia 1872 rok”




