VI Niedziela zwykła (rok A)

Dzisiejsza liturgia Słowa poświęcona jest prawdziwej mądrości – nie tej ludzkiej, przemijającej, ale tej, która pochodzi od samego Boga, która dana jest nam przez Niego. Boże przykazania mają być dla nas jako jasne latarnie oświetlające drogę życia. Nie są dla nas czymś, co ma „krępować”, ale  przyczyniać się do rozwoju naszego człowieczeństwa. Pięknie oddaje to Psalmista prosząc Pana, aby uczył go, jak postępować tą drogą. Bóg daje przykazania i Bóg sam je nam objaśnia. Nie zostawia nas samych.

Śledząc treść dzisiejszej perykopy, łatwo możemy zrozumieć, że tak często nasze próby skomentowania Bożego Słowa, Jego przykazań, Jego spojrzenia, są tak dalekie od Jego pragnień. Nasze postrzeganie bywa bowiem tak bardzo literalne oraz relatywne, aby to nam było łatwiej, często coś zawężamy, nie chcemy potem wyjść poza tę postawioną granicę. Łatwiej jest rozumieć np. przykazanie „nie zabijaj” tylko w kontekście odebrania komuś życia fizycznego przemocą (wtedy dużo prościej jest się „rozgrzeszyć”: przecież ja nie jestem mordercą, przecież ja nie jestem złodziejem, przecież ja nie zdradzam…) – niż spojrzeć na to przykazanie w kontekście intencji, wewnętrznego nastawienia serca, samych myśli, którymi też możemy komuś w nas odebrać życie, pozbawić godności, przekreślić czy odrzucić. Przykazania Pańskie to coś więcej niż litera. To formacja całego życia, serca, postaw, z których wynikają konkretne działania.

Jezus mówi, że nie przyszedł znieść Prawa – być może niektórzy z obecnych przy Nim tak właśnie postrzegali Jego działalność, jako rewolucjonisty, jako Tego, który obali dotychczasowy porządek. Nie. Bóg nie może sam sobie zaprzeczyć. Dlatego Jezus nie znosi, nie obala, nie zmienia, ale wypełnia sobą  – wypełnia duchem Ewangelii. Prawo, przykazania, były do tej pory formą, jak powie św. Paweł – wychowawcą. Ale Jezus zaprasza nas do relacji nie tylko wyłącznie „ucznia”, kogoś podległego wychowawcy, ale do relacji bardzo bliskiej, gdy nazywa tych, którzy słuchają i wypełniają Jego słowa swoimi braćmi, siostrami, swoją rodziną. Chrystus sobą, Ewangelią, wypełnia tę formę, nadaje jej „życie”, gdyż sama litera, bez Ducha, pozostaje martwa i wówczas raczej trudno nazwać ją przestrzenią spotkania.  

Apostoł Narodów pisząc do Koryntian zwraca im uwagę, że nie mogą polegać na ludzkiej mądrości, nie za nią powinni podążać, bo im bardziej na ludzkiej mądrości będą polegać, tym bardziej oddalać się będą od logiki Bożej. Paweł nie przyszedł aby „oczarować” ich słowem, sprytem elokwencji, ale czystą prawdą Dobrej Nowiny. Nie chce skupiać ich uwagi na sobie, jako na mówcy, widząc w swojej roli jedynie rolę narzędzia. Jest tym, który przekazuje Słowo. To Boża mądrość przenika wszystko. Ludzka myśl nie dotrze wszędzie, jest ograniczona, subiektywna, często relatywizuje, upiększa, jawi się jako „przeciąganie liny” na swoją stronę… . Dzisiejsza liturgia Słowa jest zaproszeniem, aby w przykazaniach, w nauce, jaką czerpiemy w Ewangelii, dostrzec nie „zakaz-nakaz”, ale program życia; dostrzec Mądrość, która w ten właśnie sposób nam się objawia i tak właśnie chce być naszą Przewodniczką.

Pierwszy czytanie, fragment z księgi Syracha (należącej do zbioru ksiąg mądrościowych) przypomina to, co już wypowiedział wobec narodu wybranego Mojżesz – to nie okoliczności, ale sam człowiek podejmuje decyzję o przestrzeganiu przykazań, jest to wolna decyzja każdego indywidualnie i zarazem nie jest ona niemożliwa, przeciwnie jest w zasięgu jego ręki i nie jest ciężka. Boże Prawo jest blisko, Jego Słowo (a dla nas żyjących po Wcieleniu jeszcze bardziej) jest blisko każdego człowieka. Syrach pisze o wodzie i ogniu, Mojżesz pisał o błogosławieństwie i przekleństwie – obaj piszą o życiu i śmierci, które człowiek sam wybiera, sam decyzje się po co sięgnie i sięgnąwszy ponosi konsekwencje swojego wyboru. Dlatego potrzebuje Mądrości, aby nie zgubić się w labiryncie codziennych decyzji. A Bóg – jak czytamy – „nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć”. Nie możemy powiedzieć, że „to Jego wina”. Nie. To „wina” naszej decyzji i obraz tego, jak dalece Bóg szanuje wolność człowieka.

W Psalmie słyszymy prośbę, aby Pan nauczył nas chodzić Jego drogami – drogami Jego przykazań – bo to właśnie w ten sposób w stanie będziemy podejmować dobre decyzje. Dobre, czyli takie, które przyczynią się do naszego zbawienia i będą spójne z Bożą logiką, z Bożym planem dla nas. Ale zauważmy, że choć Psalmista mówi o tym, że błogosławiony ten, kto chodzi Bożymi ścieżkami, kto przestrzega Prawa, postępuje nienagannie, którego droga jest nieskalana – to jednak jako refren wypowiadamy inne błogosławieństwo. „Błogosławieni słuchający Pana”. Najpierw – słuchać. I w tym słuchaniu odnaleźć szczęście (błogosławiony – szczęśliwy). Najpierw zasłuchać się. To jest początek.

Św. Paweł pisze, że tej Mądrości nie pojęli władcy świata – gdyby tak bowiem było nie ukrzyżowaliby Chrystusa. W kontekście późniejszych słów ewangelicznej perykopy: ileż razy my „krzyżujemy” Chrystusa (w znaczeniu szerszego rozumienia przykazań, o czym już rozważaliśmy powyżej) przez to, że nie rozumiemy, a może nawet nie próbujemy zrozumieć, Bożej myśli? „Krzyżujemy”, gdy zamiast podążać za Mądrością, forsujemy swoje plany i to, co nam się wydaje, że jest „najsłuszniejsze”. Dodatkowo, trzymając się myśli św. Pawła, możemy dostrzec, że jednym z elementów owego „krzyżowania” jest chęć dominacji. Dlatego Apostoł Narodów przytacza jako przykład władców „tego świata” – w zestawieniu do Władcy nieba i ziemi, który w swojej wzniosłej pokorze (by przywołać intuicję św. Franciszka i św. Klary) uniżył się: stał się Człowiekiem, posłuszny Ojcu ogołocił się i dał się przybić do Krzyża z miłości i dla naszego ocalenia. To może być ważna myśl w kontekście zbliżającego się Wielkiego Postu. Po stronię jakiego władcy/Władcy stoję? Kto dla mnie jest „władcą”?

Antyfona przed Ewangelią przytacza słowa Pana Jezusa: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom”. To wyznanie Jego Serca. Czy potrafię/ czy chcę być owym prostaczkiem, to znaczy prostym, to znaczy całkowicie ufającym Bogu, a nie temu, co ludzkie, temu co doczesna? Na czym/ na kim chcę budować? Jakiej mądrości zaufam?

s. M. Teresa od Jezusa Królującego w Boskiej Eucharystii OCPA